Maciej Jastrzębski

Maciej Jastrzębski

Maciej Jastrzębski – korespondent zagraniczny Polskiego Radia. Od ponad 30-tu lat podróżuje po świecie, przekazując informacje o najważniejszych wydarzenia na antenach wszystkich programów Polskiego Radia i Rozgłośni Regionalnych. Swoją przygodę z radiem zaczynał w studenckiej rozgłośni „Centrum” na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, gdzie studiował na wydziale Prawa i Administracji. Już w trakcie studiów związał się z Programem III Polskiego Radia. Przez wiele lat współtworzył audycje i programy Rozgłośni Regionalnej Polskie Radio Pomorza i Kujaw, jednocześnie współpracując z warszawską Trójką i Jedynką. Przygotowywał cykle audycji europejskich ze studia w Brukseli, relacjonował mecze koszykarskie z kilkudziesięciu europejskich stolic, a także towarzyszył w pielgrzymkach papieżowi ŚW. Janowi Pawłowi II. Jako korespondent wojenny nadawał z krajów byłej Jugosławii, Czeczenii, Górskiego Karabachu, Rosji, Iraku, Afganistanu, Gruzji i Ukrainy. Był stałym korespondentem Polskiego Radia w Mińsku na Białorusi, a od kilkunastu lat jest korespondentem w Moskwie. O Wschodzie, szczególnie tym leżącym w granicach dawnego ZSRR napisał pięć książek: „Matrioszka Rosja i Jastrząb”, „Rubinowe oczy Kremla”, „Krym: miłość i nienawiść”, „Klątwa gruzińskiego tortu” i powieść „Przekleństwo cara Iwana”.

Radio, to taki środek przekazu, który zmusza do słuchania. To nie prawda, że radiowy dziennikarz tylko gada, bo nim się odezwie powinien wysłuchać opowieści różnych ludzi, poznać wiele punktów widzenia i przede wszystkim nabrać pokory wobec otaczającego go świata. Dla mnie Wschód, to ludzie ze swoimi radościami i smutkami. Dzięki nim chcę wracać nad Bajkał, pić kawę w Tbilisi, jeść szaszłyki w Erywaniu, fotografować renifery biegające na przedmieściach Salechardu i wędrować przez tajgę, gdzieś w okolicach Archangielska. Wschód, to przestrzeń, świst wiatr, szum fal, pomruk niedźwiedzia i krzyk ptaków. Zmarła w 2018 roku rosyjska obrończyni praw człowieka Ludmiła Aleksiejewa, w czasie jednej z naszych rozmów przyznała, że po tym, gdy wygnano ją ze Związku Radzieckiego wyjechała do Stanów Zjednoczonych, bo nigdzie indziej nie byłaby w stanie żyć. – W mojej ukochanej Rosji jest przestrzeń, która pachnie upragnioną wolnością i jest horyzont, za którym czeka kolejna przygoda – mówiła. – A w takiej Danii, czy Holandii człowiek ledwie wyjdzie za próg domu już nosem uderza o granicę – tłumaczyła i dodawała, że właśnie dlatego uciekła do USA, bo tam też jest ta magiczna przestrzeń. Szanuję Wschód, ponieważ jest jak niedokończona księgą, w której każdy może napisać co zechce. Lękam się go tak, jak pięknej, ale zdradliwej kochanki, gotowej dziś tulić w ramionach dziennikarza, jutro wagabundę, a za tydzień bandytę. Tęsknię za nim, bo jest idealnym miejscem dla nieuleczalnych marzycieli. Tak – Wschód wciąż taki jest!

Maciej Jastrzębski