Dariusz Rott

Dariusz Rott

Dariusz Rott, fot. z archiwum Dariusza Rotta
fot. z archiwum Dariusza Rotta

Prof. dr hab. Dariusz Rott – wędrowny humanista, historyk literatury, medioznawca, kulturoznawca, regionalista, edytor. Miłośnik i popularyzator Islandii. Absolwent Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (gdzie od 1988 roku pracuje na Wydziale Filologicznym) oraz Instytutu Dzierżawina w Petersburgu. Był promotorem rozpraw doktorskich na temat Lucjana Wolanowskiego oraz Tony’ego Halika. Od wielu lat prowadzi wykłady i seminaria z zakresu reportażu podróżniczego. W latach 2014-2015 był profesorem wizytującym w Katedrze Dziennikarstwa Collegium Civitas w Warszawie, gdzie prowadził wykłady oraz realizował temat badawczy Wizerunek Islandii w polskim reportażu podróżniczym (od XVII do pocz. XXI w.). Regularnie wykłada na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie oraz w Państwowym Uniwersytecie Pedagogicznym im. Pawła Tyczyny w Humaniu. Inicjator i redaktor serii wydawniczych Polski reportaż podróżniczy oraz Wokół reportażu podróżniczego. Współautor książek Strategie autoprezentacyjne w reportażach podróżniczych Wojciecha Cejrowskiego (2010) oraz Wizerunek Kuby we współczesnych polskich reportażach podróżniczych (2010). Był redaktorem naczelnym miesięcznika „Gazeta Uniwersytecka UŚ”, w którym regularnie publikował swoje reportaże podróżnicze Lucjan Wolanowski, a Ryszard Kapuściński zamieścił pierwodruk swojego tekstu pt. Dlaczego piszę. Miłośnik turystyki kulturowej oraz industrialnej, kolejnictwa i podziemi. Pracę naukową łączy z pasją podróżowania. Odwiedził m.in. Algierię, Chiny, Grenlandię, Iran, Islandię, Jordanię, Kenię, Kubę, Liban, Libię, Maroko, Meksyk, Rosję, Ruandę i Ugandę.

„Gilbert Bécaud w swojej piosence ślicznej przewodniczce po Moskwie nadał imię Natalie. Moja przewodniczka miała na imię Lena. Początkowo korespondowaliśmy, a potem – mimo wielu utrudnień czasów PRL-u – spotykaliśmy się przez kilka lat w czasie naszych studiów w Moskwie i w Katowicach. Pewnego dnia listy od Leny przestały jednak przychodzić. W moim życiu zaszło sporo zmian, a ona napisała dopiero po prawie dwóch latach z Nowego Jorku, dokąd razem z mamą uciekła z ówczesnego Związku Radzieckiego, spędzając najpierw wiele trudnych miesięcy w obozie przesiedleńczym koło Wiednia. Do dzisiaj mam do niej żal, a minęło trzydzieści lat, że nawet słowem nie powiedziała mi, żebym cierpliwie poczekał. Wiem jednak też, że dzięki niej pokochałem Wschód i często tam wracam: kilka razy w roku bywam w Moskwie i Petersburgu, regularnie odwiedzam Ukrainę (Kijów, Odessę, Humań). A kiedy dzisiaj siadam w mojej ulubionej moskiewskiej Cafe Puszkin z nostalgią i sympatią myślę o Lenie. Spasibo”.

Dariusz Rott